Odrodzenie w sześciu światach samsary

Dzogczen Ponlop Rinpocze
Odrodzenie w sześciu światach samsary

Świat bogów
   Jeżeli w bardo stawania się idziemy za białym światłem i odradzamy się w świecie bogów, będziemy cieszyć się stanem bycia, który jak wydaje się, oferuje nieprzerwaną fizyczną i umysłową ekstazę. Istoty świata bogów posiadają nie tylko niezmierzone materialne bogactwo, ale również rozległe umysłowe bogactwo przejawiające się w formie radości doskonałego samadhi. Co więcej, długość życia w tym świecie jest niesłychanie długa w porównaniu z naszymi standardami. Jest powiedziane, że jeden dzień w świecie bogów równa się stu ludzkim latom. Dlatego też tutaj, istotom wydaje się, że są nieśmiertelne.
Jednakże, pomimo wszystkich przyjemności i braku wyraźnego cierpienia, świat bogów wciąż stanowi aspekt samsarycznej egzystencji. Tutaj doświadczenie zostaje zdominowane przez przeszkadzającą emocję dumy, która rozwija się, ponieważ wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt egzystencji. Czujemy, że już nic nie może przewyższyć tego co uzyskaliśmy. Jednakże kiedy umysł nadyma się taką przyziemną duma, pojawia się problem z naszą postawą. Ponieważ myślimy, że nie mamy już nic więcej do nauczenia się, nic więcej do osiągnięcia, duma staje się destruktywna dla ścieżki. Jest to koniec naszej duchowej ścieżki, jak również koniec rozwoju światowej mądrości.
Co więcej, naucza się, że w tym świecie tracimy wiarę w karmę. Dzieje się tak, ponieważ prędzej czy później pozytywna karma, która doprowadziła do tego odrodzenia zostaje wyczerpana. W końcu uświadamiamy sobie, że wcale nie osiągnęliśmy stanu ostatecznego wyzwolenia – nasza egzystencja pozostaje wciąż w sferze samsary. Widzimy, że świat bogów jest nietrwały i że nie możemy zawsze pozostawać w ekstazie. W końcu dociera do nas to, że będziemy musieli dalej podlegać cierpieniu w cyklicznej egzystencji.
Jest powiedziane, że istoty w świecie bogów mogą przewidzieć czas swojej śmierci na tydzień naprzód, który w świecie ludzi trwa siedemset lat. Uświadomienie sobie tego wywołuje doświadczenie nieznośnego cierpienia. Mówi się, że kiedy bogowie umierają, ich cierpienie jest tak wielkie, że przypomina upadek z nieba do piekła. Co więcej, o nadchodzącej śmierci jednego z bogów wiedzą również inni mieszkańcy tego świata, którzy odsuwają się od niego, tak że podczas tego tygodnia jest zupełnie sam.
Nagłe przejście od przyjemności do bólu jest nieco podobne do depresji maniakalnej, stanu umysłu, w który gwałtownie i drastycznie z euforii wpada się w głęboką depresję. W tym kontekście, kiedy zaczyna się upadek ze stanu umysłu świata bogów, traci się wiarę we wszystkie swoje osiągnięcia i we wszystko co przynosi radość. Tracimy wiarę we wszystko, nawet w siebie samych. Dlatego też, w świecie bogów nie istnieje autentyczna ścieżka do wyzwolenia.

Świat zazdrosnych bogów
   Kiedy przyciąga nas blade, czerwone światło i podążamy za nim, wtedy odradzamy się w świecie zazdrosnych bogów, znanych również jako pół-bogowie, albo asury. W tradycyjnej ikonografii buddyjskiej, świat zazdrosnych bogów znajduje się pod światem bogów. Chociaż jest to świat wyższego odrodzenia z wieloma zaletami, jego mieszkańcy cieszą się mniejszym poczuciem bogactwa, przyjemności i władzy niż mieszkańcy świata bogów. Dominującą emocją istot w tym świecie jest zazdrość, ściśle związana z zawiścią i również zabarwiona przez paranoję i rywalizację. Zazdrość sama w sobie, może wydawać się względnie niewinna, ale w rzeczywistości jest destrukcyjna w swojej naturze.
Cierpienie w tym świecie jest tradycyjnie symbolizowane przez wyobrażenie pięknego, spełniającego życzenia drzewa, które zazdrośni bogowie zasadzili w samym środku swojego świata. Pracowali gorliwie, pielęgnowali go i podlewali i wyrosło tak wysokie, że jego górne gałęzie sięgnęły świata bogów. W efekcie, bogowie mogą zrywać i cieszyć się jego wspaniałymi owocami, podczas gdy w dole zazdrośni bogowie muszą ciągle pracować i opiekować się drzewem. Z tego powodu, prowadzą nieustanną wojnę z mieszkańcami świata bogów, w górze, żądając uznania ich prawa do własności drzewa, a co za tym idzie jego owoców. Walka nigdy się ni kończy i zawsze jest zgubna dla zazdrosnych bogów, którzy nigdy nie przestają zazdrościć bogom bogactwa i szczęścia.
Z tego przykładu możemy się dużo nauczyć. Kiedy pracujemy nad jakimś przedsięwzięciem w początkowej fazie nasienia, wkładamy w to ogromną ilość pracy, aby stworzyć coś owocnego i przynoszącego radość i powodzenie w przyszłości. Jednakże jeżeli uwikłamy się w stan psychiczny tego świata, nie mogąc znieść tego, że inni cieszą się owocem naszej pracy, doprowadzimy wszystko do ruiny. Jesteśmy wtedy zazdrośni o ich przyjemności, wolny czas i ich szczęście. Zatruci taką zazdrością, mamy ochotę niszczyć innych i w skutek tego wszystkie nasze wysiłki stworzenia czegoś pożytecznego idą na marne. Niezależnie od tego jak ciężko pracujemy żeby doprowadzić swój projekt do końca, nie osiągamy pozytywnego rezultatu. Pozostając pod wpływem zazdrości, nie uzyskujemy żadnych owoców.
Co więcej, zazdrość doprowadza do straszliwej paranoi. Zaczynamy traktować wszystkich jak konkurentów i rywali. Staramy się im przeszkodzić na każdym kroku. Na przykład, jeżeli ktoś dokonuje jakiegoś aktu hojności, my musimy być jeszcze bardziej hojni. Jesteśmy zazdrośni nie tylko o bogactwo innych, ale także o ich zasługę. Jednakże nasz gest nie wypływa z autentycznego altruizmu czy współczucia, tylko z pragnienia prześcignięcia czy przyćmienia oponenta. Zazdrość jest jedną z tych emocji, które mogą pozbawić nas uwagi i świadomości. Jeżeli pozwolimy żeby takie myśli nas opanowały, przewrócą cały nasz świat do góry nogami. Możemy skończyć angażując się w agresywne działania, które rozbudzą gniew, a później nienawiść i awersję. I tak negatywne emocje mogą doprowadzić nas do odrodzenia w świecie piekielnym.

Świat ludzi
   Jeżeli pójdziemy za bladym niebieskim światłem, odrodzimy się w świecie ludzi, zdominowanym przez chorobliwą emocję pożądania, czy namiętności. Nasze doświadczenie w tym świecie charakteryzuje mentalność ubóstwa. Niezależnie od okoliczności w jakich się znajdziemy, zawsze odczuwamy wszechobecne i przenikliwe poczucie braku satysfakcji. Możemy posiadać bogactwo, kochającą rodzinę, dobrą pracę, zdrowe ciało i umysł, i mieszkać w przyjemnym otoczeniu. Jednak, ciągle czujemy, że czegoś brakuje nam w życiu. Odczuwamy niezadowolenie i niepokój, które powstają z powodu nieznającej granic namiętności. To pożądanie jest jak dziurawe naczynie. Niezależnie od tego ile wody do niego wlejemy, nigdy się nie napełni, stale przecieka.
Pożądanie świata ludzi opiera się na subtelnym pragnieniu, które rozwija się w mniej subtelne poziomy przywiązania. Nie zawsze łatwo zauważyć to pożądanie. Na przykład, możesz uważać, że nie jesteś przywiązany do bogactwa. Jeżeli jesteś biedny i nie masz wiele, bez trudu powiesz: „Widzicie, nie pragnę żadnych materialnych rzeczy”. Ale jeżeli jesteś bogaty i posiadasz dużo rzeczy, po prostu nie będziesz w stanie zauważyć głęboko tkwiącego przywiązania.
Przeważająca i typowa formą cierpienia, jakiego doświadczamy w tym świecie, stanowi rezultat przywiązania. Często tego nie rozpoznajemy, ponieważ uważamy, że najgorsze cierpienie wynika z takich emocji jak gniew czy nienawiść. Jednakże, jeżeli przyjrzymy się całemu spektrum cierpienia w tym świecie, zauważymy, że cierpienie spowodowane przez przywiązanie przewyższa cierpienie wywołane przez inne przyczyny. Dzieje się tak, ponieważ pożądanie powstaje w odniesieniu do wielu rzeczy: jedzenia, bogactwa, ubrań, domu, kochających przyjaciół. Wydaje się ono stanowić esencję egzystencji w każdej chwili. Gniew oczywiście jest niszczący i raniący ale powstaje rzadziej.
W świecie ludzi, kiedy napotykamy piękne formy, przyjemne dźwięki, rozkoszne zapachy, smakowite smaki i przyjemne wrażenia dotykowe, nie są to neutralne doświadczenia – rozbudzają one nawykowe pragnienia umysłu i tendencje do chwytania. Te szczególne pięć przedmiotów zmysłów znanych jest jako „pięć pożądliwości”, pięć przedmiotów zmysłowych percepcji. Nawet kiedy uda się nam zdobyć obiekt pożądania, radość jest tylko chwilowa. W końcu, przemija piękno tego przedmiotu, jego oddziaływanie słabnie albo też zostaje odkryta jego prawdziwa natura. Może także zostać utracony albo ukradziony, czy też znika w naturalny sposób. Może nawet przemienić się w swoje przeciwieństwo – odpychający obiekt. Dlatego też, nasza satysfakcja jest zawsze chwilowa.
Szantidewa przypomina nam, że przyjemności jakimi cieszymy się w samsarze są podobne do zlizywania miodu na ostrzu brzytwy. Kiedy liżemy miód, jest on bardzo słodki i przepyszny – ale zapominamy o tym, że zaraz pod nim znajduje się ostrze brzytwy.

Świat zwierząt
   Jeżeli pójdziemy za blado zielonym światłem, odrodzimy się w świecie zwierząt, który zalicza się do pierwszego z niższych światów. Tutaj dominuje stan umysłu ignorancji, którego atrybutem jest głupota. Ignorancję, wraz pożądaniem i agresją, uważa się za jedną z trzech podstawowych trucizn. Jednakże nie jest to emocja w pełnym sensie tego słowa. To bardziej prowadzący do cierpienia stan umysłu, który jest destrukcyjny, ponieważ stanowi przeciwieństwo przebudzenia i inteligencji.
Kiedy odradzamy się w świecie zwierząt, to tak jakbyśmy bez żadnej ochrony wędrowali w świecie, gdzie nasze życie jest bezustannie zagrożone i dlatego zawsze się boimy. Jednakże mentalność świata zwierząt nie postrzega rzeczy wyraźnie ani nie rozumie swojego prawdziwego kłopotliwego położenia. Naturalna klarowność umysłu zostaje przesłonięta przez dezorientację. W konsekwencji tego cierpimy z powodu stanu umysłu, który jest ociężały, ciemny i otępiały.
Nie znaczy to, że zwierzęta w ogóle nie posiadają zdolności postrzegania czy rozumienia., ale nie wiedzą tego co jest dla nich najistotniejsze. Nie mają samoświadomości ani zdolności do autorefleksji. Brakuje im pradżni, ostrości umysłu, która umożliwiłaby im przekształcenie ich nawykowych tendencji i w ten sposób doprowadziłaby je do stanu większego przebudzenia. Na przykład, zwierzęta wiedzą jak znaleźć pożywienie i jak opiekować się swoimi młodymi. Jednakże nie wiedzą jak unikać negatywnych działań, takich jak zabijanie i walka, które doprowadzają do utrwalenia negatywnej karmy i dalszego zaciemnienia naturalnej klarowności umysłu.
Przyglądając się swojemu własnemu umysłowi możemy dostrzec, że inteligencja posiada dwa aspekty. Jednym jest pewien rodzaj instynktownej mądrości, naturalnego zrozumienia, które sprawia, że, wiemy jak utrzymać równowagę na dwóch nogach, albo jak oszacować swoją wielkość w stosunku do drzwi, tak żebyśmy mogli przez nie swobodnie przejść. Drugi rodzaj inteligencji, to intelektualna wiedza, doprowadzająca do autentycznej mądrości. Uzyskanie tego rodzaju wiedzy jest możliwe tylko wtedy, kiedy nagromadziliśmy pewien zasób zasługi i również jesteśmy w stanie włożyć trochę wysiłku, żeby osiągnąć cel. Nikt nie rodzi się uczonym czy mędrcem. Musimy studiować i ciężko pracować. Nawet geniusz musi czytać książki, przynajmniej jedną w swoim życiu.
Kiedy brakuje nam tego drugiego rodzaju inteligencji, pozostajemy pod wpływem głupoty – destrukcyjnego stanu umysłu, w którym wciąż od nowa powtarzamy te same wzorce zachowania, które prowadzą nas dalej w ciemność i lęk – równocześnie nie pozwalającego nam na zrozumienie tego co właściwie robimy. Oczywiście nie dotyczy to tylko zwierząt czy ich świata. Możemy doświadczać tej samej natury głupoty w naszym własnym świecie.

Świat głodnych duchów
   Jeżeli podążymy za blado żółtym światłem, odrodzimy się w świecie głodnych duchów, preta, zdominowanym przez przeszkadzającą emocję chciwości. W tym kontekście, chciwość jest aspektem pożądania, które przejawia się w formie skąpstwa. Tutaj istoty dążą do posiadania materialnych dóbr wszelkiego rodzaju, jak również stanów psychicznych. Cierpienie mentalności głodnych duchów polega na niezaspokojonym apetycie i równoczesnej niemożności korzystania z tych dóbr czy cieszenia się jakimkolwiek doświadczeniem. Z tego powodu, istoty te przedstawia się jako poddawane torturom duchy. Na tradycyjnych buddyjskich ilustracjach głodne duchy mają małe usta, cienkie jak igła szyje i ogromne brzuchy. Chociaż są one ciągle głodne i ogarnięte pożądaniem jedzenia, picia i konsumowania wszystkiego co tylko się da, ich małe usta i cienkie szyje prawie całkowicie uniemożliwiają im przyjęcie pożywienia.
W tym świecie, niezależnie od tego jak dużo możemy mieć jedzenia, bogactwa czy szczęścia, zawsze jest go za mało. Ponieważ czujemy w swoim wnętrzu pustkę, musimy sięgać na zewnątrz i chwytać wszystko co tylko się da. Nie potrafimy puścić tego co posiadamy, ani niczego dać czy podzielić się czymkolwiek – materialnym czy niematerialnym – z innymi. Nie możemy dać ani pieniędzy ani szczęścia, ponieważ jesteśmy zbyt biedni. Potrzebujemy tego wszystkiego co mamy i jeszcze więcej.
Jest to ekstremalne doświadczenie mentalności ubóstwa. W tym stanie psychicznym rozwijamy nawyk chwytania do takiego stopnia, że lgniemy do wszystkiego w swoim otoczeniu. W ten sposób, lgniemy i pielęgnujemy nie tylko to co postrzegamy jako pozytywne i wartościowe, ale także to, co uważamy za „swoje” – łącznie z gniewem, zazdrością i wszystkimi negatywnymi nawykowymi tendencjami. Dlatego też, rozwijanie nawykowych tendencji chciwości i nadmiernego przywiązania może prowadzić do odrodzenia w klaustrofobicznym i pełnym cierpienia świecie głodnych duchów.

Świat piekielny
   Jeżeli pójdziemy za ciemnym, zamglonym światłem, odrodzimy się w świecie piekielnym, w którym dominuje przeszkadzająca emocja gniewu. Tak jak wszystkie przynoszące cierpienie emocje, gniew powstaje z fundamentalnego lęku ego – braku poczucia bezpieczeństwa swojej egzystencji. Z tego lęku rozwija się nawyk awersji. Kiedy przebywamy w tym świecie, agresja staje się narzędziem, którego używamy aby obronić się przed postrzeganym zagrożeniem, przy czym jest ono realistyczne albo nie. Nasze związki obarczone są ciągłym poczuciem tarcia, które utrwala się i rozwija w umysł pełen przemocy. Cała nasza istota – sama natura świadomości – zostaje pochłonięta przez gniew. Z niej wywodzi się werbalna i fizyczna przemoc. Ciało, mowa i umysł zostają strawione przez gniew. W takiej sytuacji, nie ma żadnej przestrzeni umożliwiającej otwartość czy to, aby jakakolwiek percepcja mogła dotrzeć do umysłu.
Ten stan kompletnej nienawiści stanowi definicję piekła. W buddyjskiej literaturze, świat ten jest opisywany jako nieskończony stan cierpienia, w którym istoty są spalane, gotowane albo wystawiane na przejmujące zimno. Chociaż takich opisów nie można brać dosłownie, to oddają one naturę psychicznej traumy jakiej podlegają „istoty piekielne”. Szantidewa mówi, że umysł wzburzony trucizną agresji, ciągle płonie – w nocy nie można spać, w dzień, pracować czy praktykować medytację, ponieważ gniewny umysł kipi nienawiścią.
Jeżeli przyzwyczaimy się do gniewu, wtedy wszędzie widzimy wrogów. Szantidewa radzi aby zamiast usiłować niszczyć tych wszystkich zewnętrznych wrogów, pokonać prawdziwego wroga, sam agresywny umysł. Jeżeli nie uda się nam tego zrobić, wtedy cała zasługa jaka nagromadziliśmy może łatwo zostać zniszczona. Na przykład, przypuśćmy, że pracujemy nad jakimś charytatywnym projektem przez wiele lat, zapisując wszystkie dane na komputerze. Komputer zostaje zaatakowany przez wirusa i w jednej chwili cały twardy dysk zostaje wyczyszczony. Jest powiedziane, że w ten sam sposób jedna chwila gniewu może zniszczyć eony szlachetnych działań. Dlatego też, chociaż taki stan umysłu jest oczywiście szkodliwy dla innych, to jednak jest najbardziej destrukcyjny dla siebie samego.
Takie jest sześć psychicznych światów, w których możemy się odrodzić. Jest powiedziane, że z nich wszystkich, świat ludzi jest najbardziej sprzyjający dla praktyki dharmy. Jeżeli już musimy odrodzić się w samarze, wtedy powinniśmy koncentrować się na uzyskaniu odrodzenia w tym świecie.

Fragment książki: Dzogchen Ponlop, „Mind Beyond Death” – „Umysł przekraczający smierć”, która wkrótce ukaże się w naszym Wydawnictwie.

niedziela, Listopad 1st, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Wpadanie w gniew

Wpadanie w gniew

Budda Gautama zwykł mawiać do swoich uczniów:
”Wpadanie w złość jest tak głupie,że trudno zrozumieć,
w jaki sposób inteligenta ludzka istota może to uczynić.
Ktoś coś robi a ty stajesz się zły?
Ta osoba może robić coś niewłaściwego,może mówić coś złego,
może próbować poniżyć cię czy obrazić.To jej wybór.
Jeżeli zareagujesz,staniesz się niewolnikiem.
Jeżeli natomiast powiesz: Tobie sprawia radość to, że mnie obrażasz.
Mnie sprawia radość, że nie staję się zły-
zachowasz się niczym mistrz.”

Przypatrz się codzienności.Ludzie każdego dnia postępują tak samo.
Decydują się coś zrobić,a potem żałują.
Staje się to rutyną,której nikt nie potrafi zmienić.
Twoje działania przyniosły ci cierpienie,smutek,zmartwienia i rany.
Nie chcesz tego, jednak w mechaniczny sposób kontynuujesz swoje postępowanie. Zachowujesz się tak jak byś był bezradny. I pozostajesz bezradny dopóki nie nauczysz się oddzielać umysłu od świadomości.
Dokonanie tego dzieła jest największą rewolucją,
która może zajść w istocie ludzkiej.

Osho ”zdrowie emocjonalne”

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Miłość

Miłość

Miłość nie jest związkiem z kimś.
Miłość to stan istnienia; nie ma ona nic wspólnego z żadnym innym człowiekiem.
Nie jesteś zakochany, jesteś miłością. Oczywiście, gdy człowiek jest miłością, staje się zakochany – ale jest to tylko rezultat, produkt uboczny, a nie źródło. Źródłem jest to, że człowiek jest miłością.

Kto może być miłością? Jeśli nie wiesz, kim jesteś, to nie możesz być miłością. Będziesz strachem. Strach to całkowite przeciwieństwo miłości.
Pamiętaj, przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, jak wydaje się wielu ludziom. Nienawiść to miłość na wspak, nie przeciwieństwo miłości. Prawdziwym przeciwieństwem miłości jest strach. W miłości człowiek się rozwija, w strachu – kurczy. W strachu człowiek zamyka się, w miłości – otwiera. W strachu człowiek wątpi, w miłości – ufa. W strachu człowiek zostawiony jest sam sobie, w miłości – rozpływa się, nie rozmyśla o samotności.

Gdy nie ma człowieka, nie może czuć się samotny. Wtedy te drzewa i ptaki, chmury, słońce i gwiazdy są w tobie. Miłość jest wtedy, gdy poznasz swoje wewnętrzne niebo.

OSHO

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Syn rzeźnika i wskazanie przeciw zabijaniu

Syn rzeźnika i wskazanie przeciw zabijaniu

Żył kiedyś człowiek, który był srota-aapanna (osoba doskonała, która osiągnęła nirwanę i nie odrodzi się już więcej) urodzonym w rodzinie rzeźnika.
Był on u progu dorosłości. Mimo, że oczekiwano od niego kontynuowania prowadzenia gospodarstwa, był on niezdolny do zabijania. Jego rodzice dali mu nóż i owce, zamknęli go w pokoju, mówiąc :”Dopóki nie zabijesz owcy, nie pozwolimy ci wyjść, nie ujrzysz słońca ani księżyca, nie damy ci jedzenia ani picia.”

Syn pomyślał: „Jeśli zabije owcę będę później zmuszony powtarzać to całe moje życie. Jak mogę popełnić tak wielką zbrodnię tylko ze względu na siebie?” Zaraz później podniósł nóż i zabił się. Ojciec i matka otworzyli drzwi, by zobaczyć jak idzie ich dziecku. Owca stała po jednej stronie pokoju, podczas gdy po drugiej leżał martwy syn.

W momencie, kiedy odebrał sobie życie, odrodził się w niebiosach. Jeśli ktoś tak postępuje, nie oszczędzając nawet siebie, utrzymuje spójność czystych wskazań.

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Motyl i walka

Motyl i walka

Pewnego dnia na leśnej polanie mały niebieski motylek zaczął wykluwać się z kokonu; mężczyzna, który akurat tamtędy przechodził, usiadł i przyglądał się, jak motyl przeciska swoje ciało przez ten malutki otwór.

I wtedy motyl zaprzestał walki o swoją wolność, zatrzymał się. Tak jakby zaszedł tak daleko, jak mógł i dalej już nie miał sił. Więc mężczyzna postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Dzięki temu motyl zrzucił go bez problemu. Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła.

Mężczyzna kontynuował obserwację. Spodziewał się, że za chwilę motyle skrzydła zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł fruwać po łąkach pełnych kwiatów. Jednak tak się nie stało! Motyl spędził resztę życia, czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać. Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie przypuszczał, że swoją pomocą może mu zaszkodzić. Walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł, dzięki któremu był w stanie pokonać opór i zacząć latać.
Czasem walka z przeciwnościami jest nam w życiu potrzebna, abyśmy mogli wzmocnić się na różne trudy życia. Bez problemów nie bylibyśmy tak silni, jakbyśmy mogli. Nie bylibyśmy zdolni do latania.

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Powodzenie

Powodzenie

Pewien bogaty człowiek poprosił mistrza Zen, by ten napisał dla niego jakąś sentencję — słowa, które podnosiłyby na duchu jego rodzinę, dodawałby otuchy, pomagały w życiu tego i stały się dewizą dla przyszłych pokoleń.

Na dużym kawałku papieru mistrz skreślił: „Umiera ojciec, umiera syn, umiera wnuk”.

Bogacz zezłościł się na mistrza, gdy to ujrzał.

— Miałeś napisać coś optymistycznego, coś co dodawało by otuchy moim krewnym. Dlaczego napisałeś coś tak przygnębiającego?

Mistrz odpowiedział:

— Jeśli twój syn umrze przed tobą, przyniesie to rodzinie nieznośny żal i smutek. Gdy twój wnuk umrze nim śmierć dosięgnie twego syna, to również sprowadzi wielki smutek na cały ród. Jeśli jednak twoja rodzina, pokolenie za pokoleniem, będzie znikać w takiej kolejności jak napisałem, wówczas będzie to naturalny bieg życia. Oto źródło prawdziwego szczęścia i powodzenia.

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Przypowieść

Przypowieść

Budda zawarł w sutrze pewną historię:
Człowiek przechodzący przez pole natknął się na tygrysa. Zaczął uciekać, lecz tygrys podążył za nim. Kiedy mężczyzna dobiegł do przepaści, chwycił korzeń dzikiej winorośli i zaczął się zsuwać w dół.
Tygrys węszył za nim w górze. Drżąc ze strachu, mężczyzna spojrzał w dół. Daleko na dnie przepaści drugi tygrys czekał już na niego. Jedyną nicią łączącą go z życiem była winorośl.

Dwie myszy, jedna biała, druga czarna, zaczęły powoli podgryzać łodygę winorośli. To oznaczało koniec. Jednak mężczyzna spostrzegł soczystą truskawkę rosnącą w pobliżu. Przytrzymując się winorośli jedną ręką, sięgnął po owoc.Jakże był słodki!

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Lekarstwo na śmierć

Lekarstwo na śmierć

Niedługo po tym, jak Gisa Kotami wzięła ślub, urodziła syna. Miała go tylko jednego i kochała go serdecznie całym swoim sercem. Radość Gisy nie trwała długo, bowiem zaraz kiedy tylko zaczął stawiać pierwsze kroki, nagle zachorował i zmarł. Wydarzenie to sprawiło,że Gisa pogrążyła się w głębokim żalu. Nie potrafiła zaakceptować faktu jego śmierci. Włócząc się po ulicach miasta trzymała martwe dziecię w ręku, pytając każdego napotkanego przechodnia o lekarstwo, które przywróci mu życie. Szczęśliwie dla niej, napotkawszy pewnego starca, została skierowana do samego Buddy, który wedle jego słów, posiadał to wspaniałe lekarstwo.

Budda wiedział, że kobieta jest zbyt pogrążona w smutku, by słuchać i zrozumieć nauki, które zamierzał jej przekazać, dlatego też postanowił odnieść się do innych metod, które miały wyzwolić ją ze smutku. Powiedział jej, że może odzyskać swojego syna, jeśli przyniesie ziarnko gorczycy. Przestrzegł jednak, że ziarnko musi pochodzić z domostwa, w którym jeszcze nigdy nie pojawiła się śmierć.

Pełna nadziei Gisa w pośpiechu zmierzała od drzwi do drzwi. Przy każdych następnych entuzjazm ją opuszczał, bowiem nie trafiła jeszcze nigdzie, gdzie śmierć by nie nadeszła. Nie poddając się jednak szukała dalej. Kobieta w końcu spostrzegła, że nie była na tym świecie jedyną, która kogoś utraciła. Uświadomiwszy to sobie, całe przywiązanie do martwego ciała syna odeszło. Zrozumiała, że ten, kto narodzony, nie może uciec od śmierci.

Wolna od przywiązania Gisa Kotami spaliła ciało syna i powiedziała Buddzie, że choć nie mogła przynieść ziarnka gorczycy, widziała domy, gdzie rodziny wylewały łzy nad tymi, których kochali. Budda odrzekł jej na to: „Sama przekonałaś się, że nie jesteś jedyną, która straciła syna. Śmierć przychodzi do wszystkich istot. Ulotna i nietrwała jest natura wszystkich rzeczy.”

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

To także minie

To także minie

W klasztorze Zen młody uczeń przychodzi do swojego mistrza i szlochając rzuca mu się do stóp.
Nauczyciel podnosi go delikatnie i pyta:
-Co cię martwi mój synu?”
-O mistrzu, zawahał się uczeń,jestem tak zniechęcony. Moja medytacja jest jak koszmar – mój umysł zawsze biega za ziemskimi sprawami, nogi mnie bolą, ciągle czuję się śpiący… Nie mogę się skoncentrować na niczym, nawet na oddechu. Myślę, że nie jestem stworzony do medytacji.

Mistrz pogłaskał jego głowę i pocieszył:
-Nie martw się moje dziecko. To jest tylko taki stan. On minie, on minie.

Uczeń westchnął głęboko, pokłonił się mistrzowi i odszedł z powrotem do sali medytacyjnej.

Po kilku dniach, podbiegł do swojego mistrza, z uśmiechem od ucha do ucha:
-O mistrzu, z twoją łaską teraz moja medytacja całkowicie się zmieniła! Otrzymuje tyle radości, pokoju, tak wiele głębi.
Mistrz odpowiedział spokojnie:
-Nie martw się, mój synu. To minie…

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy

Łańcuch i grzebień

Łańcuch i grzebień

W pewnym zakątku świata żyło kiedyś dwoje małżonków, których miłość nie przestawała rosnąć od pierwszego dnia ich ślubu. Byli bardzo ubodzy i wiedzieli, że każdy z nich nosił w swoim sercu niezaspokojone pragnienie: on miał w swojej kieszeni złoty zegarek, który otrzymał od swojego ojca. Z całego serca marzył o złotym łańcuszku. Ona posiadała długie, piękne i jasne włosy, a marzyła o perłowym grzebieniu, którym, niby diademem, mogłaby je ozdabiać. Z biegiem lat mężczyzna coraz bardziej marzył o grzebieniu, kobieta natomiast robiła wszystko, aby móc zdobyć dla męża złoty łańcuszek. Od długiego czasu wcale o nich nie rozmawiali, ale ich serca nie przestawały myśleć o tym ukrytym marzeniu.

Rano w dziesiątą rocznice ich ślubu, małżonek spostrzegł zbliżającą się w jego stronę uśmiechniętą żonę. Jej głowa była pięknie ostrzyżona i nie posiadała już swoich lśniących i długich włosów.
– Co z nimi zrobiłaś, Kochana? – zapytał pełen zdziwienia.
Żona otworzyła swoje ręce, w których migotał złoty łańcuszek.
– Sprzedałam je, aby móc kupić złoty łańcuszek do twojego zegarka.
– Ach, Kochanie, co ty zrobiłaś? – powiedział mężczyzna, otwierając dłonie, w których trzymał cudowny perłowy grzebień.
– Ja właśnie sprzedałem zegarek, aby ci móc kupić grzebień.

I tak, wpadli sobie w objęcia, szczęśliwi z tego, że mają siebie nawzajem.
Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu,
jak pieczęć na twoim ramieniu.
Bo jak śmierć potężna jest miłość.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki.
Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu,
pogardzą nim tylko.”

„W życiu istnieje tylko jedno wielkie szczęście:
kochać i być kochanym”

czwartek, Październik 29th, 2015 Uncategorized Brak komentarzy